Z definicji jestem zdegustowana...
No to wypada pomarudzić.
Taki zwyczajny ból brzucha na przykład.
Boli....i właściwie nic dobrego z tego nie wynika.
I po co to? Na co?
A tak w ogóle to jestem zdegustowana z powodu faceta.
Tak, jednego, zwykłego, co to go sobie wymyśliłam.
Wymyśliłam sobie, że jest cudowny, do tego mądry, inteligentny...ideał niemal...
Wymyśliłam sobie, że on- jak nikt inny- będzie opiekuńczy, będzie pamiętał...
i po prostu będzie......
Po jaką cholerę ja to sobie wymyśliłam, co?
Zwykły facet, nic więcej....
I wdzięczna tu będę za wszystkie głosy sprzeciwu, że faceci to tacy super są,
że warto ich sobie wymyślić, bo potrafią spełnić każdą wymyśloną zwyczajną lub niezwykłą fantazję.........bo potrafią po prostu być......dla kobiety......nie tylko dla siebie!