Przerasta mnie codzienność ....
czwartek, 18 sierpnia 2016
wtorek, 12 stycznia 2016
bo gdy..
Bo gdy błądzę w otchłani tęsknoty
więdną skrzydła miłości
twarz zalana łzami
chłodzi serce
pełne bólu..
a wszystko inne jest niemocą...
wtorek, 5 stycznia 2016
zapowiada się...
.....
ta myśl wywołuje dreszcz...
będę tam?
naprawdę?
dziś?
znów poczuję przyspieszające serce
a w nim ciepło tamtego powitania
pamiętasz, jak rzuciłam ci się na szyję?
pewnie przejdę obok.....
odwrócę się
spojrzę ciepło...
zamknę oczy.....
otulisz mnie.......
a ja ucieknę
znów.....
do mojego świata, z krótką przygodą wieczornego miasta...
pełnego iluminacji...
iluzji........
.................
...........................
i wspomnień...
ta myśl wywołuje dreszcz...
będę tam?
naprawdę?
dziś?
znów poczuję przyspieszające serce
a w nim ciepło tamtego powitania
pamiętasz, jak rzuciłam ci się na szyję?
pewnie przejdę obok.....
odwrócę się
spojrzę ciepło...
zamknę oczy.....
otulisz mnie.......
a ja ucieknę
znów.....
do mojego świata, z krótką przygodą wieczornego miasta...
pełnego iluminacji...
iluzji........
.................
...........................
i wspomnień...
Szum....
Nowy Rok zaszumiał szeptem
zmroził policzki
uśmiechnął serce
dał nadzieję?
Tyle się wydarzyło...
Wiele klocków z tej układanki chciałabym schować w pudełku
pt: ZAPOMNIAŁAM..
Jestem trochę jak zamarznięty sopelek
czekam na odwilż pragnień..
NA ŻAR.....
na................
dobre niespodzianki szeptem....
piątek, 20 stycznia 2012
Zabłądziłam...
Zabłądziłam wspomnieniami
ciepłem i chłodem minionym
otulona strachem
zadumana
powróciłam na dawną ścieżkę
przy której być może ktoś jeszcze czeka
drogi szuka
albo słowa chociaż.
Usiadłam na skraju oblodzonego chodnika
chuchnęłam w dłonie
ehhh Życie......
daj mi się rozradować całym sercem
daj dotknąć przyjaciół pamięci
daj.......siebie daj.......
ciepłem i chłodem minionym
otulona strachem
zadumana
powróciłam na dawną ścieżkę
przy której być może ktoś jeszcze czeka
drogi szuka
albo słowa chociaż.
Usiadłam na skraju oblodzonego chodnika
chuchnęłam w dłonie
ehhh Życie......
daj mi się rozradować całym sercem
daj dotknąć przyjaciół pamięci
daj.......siebie daj.......
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
poniedziałek, 29 marca 2010
bez reszty...
Motyl musnął skrzydłem
już wiosna?
zaszumiał wiatr
porwał myśli
potargał nitki niepowodzeń
już czas...
Boso, w zwiewnej sukience
z bukietem przebiśniegów i hiacyntów
iść w stronę słonecznej linii
pożądać
pragnąć
dotykać szeptem warg
wilgocią
otwartością
oczekiwaniem
już czas....
Przytul mnie
obejmij
niech poczuję się kochana
pozwól mi się oddać
bez reszty...
niedziela, 24 stycznia 2010
Wnerw mrożony...
Potrzeba wymrożenia wnerwa zawiodła mnie w nieznane. Zabrałam ze sobą słońce, grubą czapkę (litości, przecież ja nie znoszę czapek!) telefon komórkowy, który od razu zamarzł (trudno się dziwić;) i...... bagaż....
Bagaż był ciężki. Kilka ton nerwów, 2 wywrotki żali różnych, paczka chusteczek higienicznych...
no......i łzy...
Łzy były ciężkie. Zamarzały kropelka po kropelce i przyklejały się boleśnie do policzków.
Ale co tam......
Skręciłam w jakąś boczną drogę, nawet odśnieżona była, pługiem przejechało jak nic!
Szłam i szłam.....i pewnie szłabym jeszcze....tylko wyskoczyło mi jakieś cóś przed sam nos.
Sarna.....
Przebiegła drogę niczym czarny kot. Czy to na szczęście?
Bagaż był ciężki. Kilka ton nerwów, 2 wywrotki żali różnych, paczka chusteczek higienicznych...
no......i łzy...
Łzy były ciężkie. Zamarzały kropelka po kropelce i przyklejały się boleśnie do policzków.
Ale co tam......
Skręciłam w jakąś boczną drogę, nawet odśnieżona była, pługiem przejechało jak nic!
Szłam i szłam.....i pewnie szłabym jeszcze....tylko wyskoczyło mi jakieś cóś przed sam nos.
Sarna.....
Przebiegła drogę niczym czarny kot. Czy to na szczęście?
sobota, 16 stycznia 2010
przez duże SZ
Wow! Udało mi się! Myślałam,że już nawet nie pamiętam hasła;)
No to teraz oficjalnie:
W Nowym Roku (zaraz mi powiecie,że on nie taki znowu Nowy) życzę Wam SZczęścia przez duże SZ.....i niech to SZ świeci się wszystkimi najpiękniejszymi kolorami spełniania!
A teraz zwyczajnie:
Wypaliłam się.........to znaczy w sylwestra wypaliłam się w pewnej atrakcyjnej świecy...
włożyłam w nią wszystkie paskudztwa ubiegłego roku i powiedziałam DOŚĆ!
Oporne były...paliły się cały dzień i całą noc ...a ja....rano.....bałam się sprawdzić, czy już?
No, ale jest lepiej......jest Nowy Rok pod hasłem: BĘDZIE DOBRZE! i tego się trzymam:)
No to teraz oficjalnie:
W Nowym Roku (zaraz mi powiecie,że on nie taki znowu Nowy) życzę Wam SZczęścia przez duże SZ.....i niech to SZ świeci się wszystkimi najpiękniejszymi kolorami spełniania!
A teraz zwyczajnie:
Wypaliłam się.........to znaczy w sylwestra wypaliłam się w pewnej atrakcyjnej świecy...
włożyłam w nią wszystkie paskudztwa ubiegłego roku i powiedziałam DOŚĆ!
Oporne były...paliły się cały dzień i całą noc ...a ja....rano.....bałam się sprawdzić, czy już?
No, ale jest lepiej......jest Nowy Rok pod hasłem: BĘDZIE DOBRZE! i tego się trzymam:)
czwartek, 3 grudnia 2009
Chaotycznie...
Nie jestem misiem :(
Nie jestem nawet zbyt senna...
Jesień i przedzimie skopały mnie po dupie.
Włosów z głowy rwać nie muszę, bo same wypadają, a przyjaciele poleźli gdzieś w cholerę i zapomnieli o mnie, wywalili mnie do kubła, no!
I jak tu być?
Nie chce mi się ! (MISIĘ)
I tak sobie myślę... gdyby tak zamienić każde jedno smutne drżenie w ciepłe drżenie...
Zamiast rozdygotanymi dłońmi próbować trafić do ust z uspokajającą(ziołową) tabletką
na przykład zamienić tę energię w bliżej nieokreślone wymachy....
jakieś skrzydła motyla....albo z zamkniętymi oczami walenie w worek (treningowy albo;)))
(???)
Nie jestem nawet zbyt senna...
Jesień i przedzimie skopały mnie po dupie.
Włosów z głowy rwać nie muszę, bo same wypadają, a przyjaciele poleźli gdzieś w cholerę i zapomnieli o mnie, wywalili mnie do kubła, no!
I jak tu być?
Nie chce mi się ! (MISIĘ)
I tak sobie myślę... gdyby tak zamienić każde jedno smutne drżenie w ciepłe drżenie...
Zamiast rozdygotanymi dłońmi próbować trafić do ust z uspokajającą(ziołową) tabletką
na przykład zamienić tę energię w bliżej nieokreślone wymachy....
jakieś skrzydła motyla....albo z zamkniętymi oczami walenie w worek (treningowy albo;)))
(???)
sobota, 12 września 2009
Wciąż drży...
Przyszedł czas, że duszą mnie moje myśli.
Próbuję je od siebie oddalić,wygonić nawet.
Bo przecież każdy ma swoje 5 minut i każdy ma swój krzyżyk.
Zdarza się,że zazdroszczę....nie, rzeczy materialnych...
tu jakoś ogarnął mnie minimalizm totalny.
Zbudowałam jakiś swój świat, pełen pastelowych kolorów,
przestrzeni i światła.
Zazdroszczę szczęścia....albo raczej tego, co u innych widać
i wygląda to na szczęście...
Zazdroszczę obecności, przyjaźni...zainteresowania
właśnie wtedy, gdy ciężko i źle.
Ja zwykle wtedy chowam się do skorupki i siedząc tam w środku,
po ciemku,marzę by ktoś zapukał, zaczął dobijać się nawet,
wyważył drzwi....
Cholera wie, skąd się bierze taka samotność?
Wśród ludzi przecież...
Zaległości z dzieciństwa???
Uciekam.....to takie dziwne.
Niby intuicja nakazuje mi spokój i mówi:
będzie co ma być...
a część mnie - ta niewierna - wciąż drży....
Czy wystarczy mi sił,żeby wstać....?
piątek, 14 sierpnia 2009
Do raju...podniebienia...
Drewnianą łyżką w wielkim kotle mieszam diabelskie smaki.
Wrzucam niewinne, obnażone dzieci brzoskwini i jabłoni,
dosypuję kilka bękartów śliwy....
Patrzę jak kipią, zasypuję ich wołające o pomoc buźki
ziarenkami cukru, osładzam im umieranie ku chwale języków tych...
na których przyjdzie im przemierzyć ostatnią drogę...
do raju......podniebienia...
A potem patrzę, jak pogodzone wpływają do słoików,
układają się blisko siebie, tulą, lepią...
Zamykam.....
Znów coś musi umrzeć, by mógł żyć smak...
na wieczność.....
wtorek, 14 lipca 2009
Sznur...
Raz na ciebie spojrzałam
tylko raz...
Czy to nie piękne,że połączył nas sznur?
Spojrzeń...
Poszedłeś dalej
Witałeś się z wieloma osobami
obdarzając je sobą w tym jednym uścisku dłoni
Mówiłeś...
Twoje słowa padały w przestrzeń i wypełniały ją
Tobą..
I nagle odwróciłeś się
szukając
jednego spojrzenia....
Już zawsze będziesz go szukał....
Być może nigdy nie znajdziesz...
Być może....
nie warto......
przegapić chwili........
tylko raz...
Czy to nie piękne,że połączył nas sznur?
Spojrzeń...
Poszedłeś dalej
Witałeś się z wieloma osobami
obdarzając je sobą w tym jednym uścisku dłoni
Mówiłeś...
Twoje słowa padały w przestrzeń i wypełniały ją
Tobą..
I nagle odwróciłeś się
szukając
jednego spojrzenia....
Już zawsze będziesz go szukał....
Być może nigdy nie znajdziesz...
Być może....
nie warto......
przegapić chwili........
piątek, 10 lipca 2009
Kocham dokładniej...
Lipcowe noce mają smak namiętności
wyśnionej oddechem
miarowym, pewnym,
początkowo niespiesznym...
Bo po cóż spieszyć się?
W zwolnionym tempie kocham dokładniej...
Mogę ucałować każdy milimetr Ciebie...
każdy włosek na torsie i każdą bruzdę nieznośnego czasu.
Mogę nacieszyć się smakiem Twojego JESTEM
ze mną, we mnie, na mnie....
tak blisko....
Mogę nawet szepnąć Ci na uszko czule:
.....................................................
Nie, nie wypowiem tego głośno,
wciąż boję się, że znikniesz...
z moich snów.....
wyśnionej oddechem
miarowym, pewnym,
początkowo niespiesznym...
Bo po cóż spieszyć się?
W zwolnionym tempie kocham dokładniej...
Mogę ucałować każdy milimetr Ciebie...
każdy włosek na torsie i każdą bruzdę nieznośnego czasu.
Mogę nacieszyć się smakiem Twojego JESTEM
ze mną, we mnie, na mnie....
tak blisko....
Mogę nawet szepnąć Ci na uszko czule:
.....................................................
Nie, nie wypowiem tego głośno,
wciąż boję się, że znikniesz...
z moich snów.....
wtorek, 23 czerwca 2009
Łzy...
Koniec czerwca...
Ulewy, lato, wspomnienia, myśli...
łzy...
Stałam dziś na cmentarzu w strugach deszczu.
Patrzyłam na szpaler drzew i ścianę wody.
Niebo, zwykle takie błękitne i pełne białych obłoczków
nad miastem umarłych, nie pozwalało mi dziś skupić się w ciszy.
A jednak wiem, że usłyszałeś moje pytanie:
-dobrze Ci Tam, prawda? Tato?
Wierzę, że tak...
Cztery lata...
Czas zapinkala a my z nim...
Co chcemy dogonić?
Co chcemy zatrzymać......?
......i nie przegapić........(?)
Ulewy, lato, wspomnienia, myśli...
łzy...
Stałam dziś na cmentarzu w strugach deszczu.
Patrzyłam na szpaler drzew i ścianę wody.
Niebo, zwykle takie błękitne i pełne białych obłoczków
nad miastem umarłych, nie pozwalało mi dziś skupić się w ciszy.
A jednak wiem, że usłyszałeś moje pytanie:
-dobrze Ci Tam, prawda? Tato?
Wierzę, że tak...
Cztery lata...
Czas zapinkala a my z nim...
Co chcemy dogonić?
Co chcemy zatrzymać......?
......i nie przegapić........(?)
piątek, 5 czerwca 2009
Truskawki...
Dlaczego zdanie:
"co powiesz na truskawki z bitą śmietaną
podane na....
gładkiej skórze......"
powoduje u faceta rękodzieło?
Zupełnie tego nie rozumiem...
tak jak tej jego śliny kapiącej z telefonu...
i mojego poczucia winy....
Cholera, no!
Tylko żartowałam........
"co powiesz na truskawki z bitą śmietaną
podane na....
gładkiej skórze......"
powoduje u faceta rękodzieło?
Zupełnie tego nie rozumiem...
tak jak tej jego śliny kapiącej z telefonu...
i mojego poczucia winy....
Cholera, no!
Tylko żartowałam........
poniedziałek, 25 maja 2009
sobota, 2 maja 2009
MAJ
Jest we mnie MAJ....
Monotonna
Autoagresja
Jawna
Już nawet nie szukam woalu uśmiechu
Już nawet nie chowam się za ścianą przyrzeczeń
Nie płaczę
Nie pieszczę
Nie liczę
Wyrzuciłam telefony
Powoli skasuję wspomnienia
Zacisnę mocno powieki
i wyjdę POZA......
i tam zostanę.......
SILNA.....
Jest we mnie MAJ.....
Monotonna
Autoagresja
Jawna
Już nawet nie szukam woalu uśmiechu
Już nawet nie chowam się za ścianą przyrzeczeń
Nie płaczę
Nie pieszczę
Nie liczę
Wyrzuciłam telefony
Powoli skasuję wspomnienia
Zacisnę mocno powieki
i wyjdę POZA......
i tam zostanę.......
SILNA.....
Jest we mnie MAJ.....
niedziela, 26 kwietnia 2009
Po co mi to było?
Miałam problem, szukałam pomocy, wsparcia, rozmowy.
Ktoś nawet ze mną porozmawiał, przygotowywał się do tematu, wręczył mi książki do poczytania......co z tego? Odpowiedzi nie znalazłam.
Nie tego mi było trzeba. Szukałam dalej. Mnóstwo stron internetowych, instytucji niosących pomoc, kontakty, adresy, maile........napisałam...........
Taaaaaaaaaaaaak i do dziś czekam na odpowiedź!
Cholera, to niech chociaż napiszą jasno i wyraźnie, że nawet na mail nie odpowiadają zanim nie wpłaci się dobrowolnej darowizny, czy jak tam to zwać.........!
Szukałam dalej. Wcale nie było mi lżej. Swoje wypłakałam, przemyślałam,
rozważyłam w sercu i nic......zero rozwiązań.
Usłyszałam w tv rozmowę. Facet wypowiadał się z sensem, zaciekawił mnie, zaskoczył nawet. Szybko znalazłam kontakt mailowy do niego, napisałam...........
i.................................
Po tygodniu odpisał. W załączniku dostałam kopię jego listu i mojego listu. Czy to miało oznaczać:
Odsyłam, odwal się?
Jego odpowiedź, choć przyznam, ja nie wylałam na dzień dobry całego tematu tylko tytułem wstępu zagaiłam co nieco............no............i jego odpowiedź, jak by tu napisać delikatnie?
Pojechała po mnie..............?!
Że niby jestem nadwrażliwa, nad......nad................i...................................
Jasny gwint! - pomyślałam..........
Odpisałam, wyjawiając coś więcej i tym samym uświadamiając, że sprawa nie taka
hop-siup-prosta......
I co?
Oczywiście ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisza.............................
Wiecie co?
Strasznie mnie to zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzdegustowało!
Czy mam myśleć, że instytucje martwią się tylko o swoje stołki i swoje, za przeproszeniem , DUPY?
A ja..............opadłam z sił..........
Przynajmniej nie mogę sobie zarzucić, że nie próbowałam.........
Ktoś nawet ze mną porozmawiał, przygotowywał się do tematu, wręczył mi książki do poczytania......co z tego? Odpowiedzi nie znalazłam.
Nie tego mi było trzeba. Szukałam dalej. Mnóstwo stron internetowych, instytucji niosących pomoc, kontakty, adresy, maile........napisałam...........
Taaaaaaaaaaaaak i do dziś czekam na odpowiedź!
Cholera, to niech chociaż napiszą jasno i wyraźnie, że nawet na mail nie odpowiadają zanim nie wpłaci się dobrowolnej darowizny, czy jak tam to zwać.........!
Szukałam dalej. Wcale nie było mi lżej. Swoje wypłakałam, przemyślałam,
rozważyłam w sercu i nic......zero rozwiązań.
Usłyszałam w tv rozmowę. Facet wypowiadał się z sensem, zaciekawił mnie, zaskoczył nawet. Szybko znalazłam kontakt mailowy do niego, napisałam...........
i.................................
Po tygodniu odpisał. W załączniku dostałam kopię jego listu i mojego listu. Czy to miało oznaczać:
Odsyłam, odwal się?
Jego odpowiedź, choć przyznam, ja nie wylałam na dzień dobry całego tematu tylko tytułem wstępu zagaiłam co nieco............no............i jego odpowiedź, jak by tu napisać delikatnie?
Pojechała po mnie..............?!
Że niby jestem nadwrażliwa, nad......nad................i...................................
Jasny gwint! - pomyślałam..........
Odpisałam, wyjawiając coś więcej i tym samym uświadamiając, że sprawa nie taka
hop-siup-prosta......
I co?
Oczywiście ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisza.............................
Wiecie co?
Strasznie mnie to zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzdegustowało!
Czy mam myśleć, że instytucje martwią się tylko o swoje stołki i swoje, za przeproszeniem , DUPY?
A ja..............opadłam z sił..........
Przynajmniej nie mogę sobie zarzucić, że nie próbowałam.........
Subskrybuj:
Posty (Atom)